- Smark idzie! - powiedział Peter, który miał wypatrywać "ofiary".
- Cudnie! To do roboty! - zarządził James - Wingardium Leviosa - mruknął i puszka ze smołą uniosła się do góry. Syriusz zaklęciem rozpuścił masło i wylał je na podłogę. Po paru sekundach usłyszeli odgłos ludzkiego ciała opadającego na podłogę i właśnie wtedy Rogacz upuścił wiadro farby. Usłyszeli wrzask lecz nie był to wrzask samego Snape'a, był z nim ktoś jeszcze a tym kimś była... Lily! Huncwoci wybiegli zza rogu korytarza by zobaczyć co się stało.
- POTTER!!! - wydarła się Evans. Siedziała na podłodze oblana czarną mazią. Obok niej stał Snape również cały ubrudzony.
- JA CIĘ ZABIJĘ ROZUMIESZ!? WAS OBU ZABIJĘ! CIEBIE TEŻ BLACK! I PRZESTAŃCIE SIĘ SZCZERZYĆ BO TO NIE JEST ŚMIESZNE! JESTEM PREFEKTEM I NIE MACIE PRAWA WYCINAĆ MI TAKICH KAWAŁÓW! - ruda darła się jak oszalała. James i Syriusz po prostu trzęśli się ze śmiechu. Peter i Remus starali się powstrzymać, ale nie bardzo im to wychodziło.
- Lily uspokój się błagam bo zaraz zlecą się nauczyciele - rzekł Lunatyk. Łapę i Rogacza nie bardzo obchodziło to, że mogą dostać szlaban, ale Lupin jako prekekt powinien dawać przykład, a nie odwalać szlabany.
- NIE USOKOJE SIĘ REMUSIE! NIECH SIĘ NAUCZYCIELE ZLATUJĄ! PRZYNAJMNIEJ WSZYSTKIM WAM SIĘ OBERWIE! MYŚLAŁAM, ŻE CHOCIAŻ TY I PETER DARUJECIE SOBIE W TYM ROKU! BO TO, ŻE ONI ZACHOWUJĄ SIĘ JAK DWULETNIE DZIECI TO WIEM OD DAWNA! - nie wiadomo jak długo gryfonka krzyczała by jeszcze na środku korytarza gdyby nie przerwała jej Dorcas, która właśnie wpadła na całą tą scenę.
- Lily czego ty się tak drzesz? Słychać cię chyba w całym Hogwarcie. - kiedy jednak zobaczyła co się stało podobnie jak huncwoci nie potrafiła ukryć śmiechu.
- Ha ha ha bardzo śmieszne - powiedziała Evans podnosząc się z podłogi. - Ciekawe czy będą się tak śmiać jak dostaną szlaban od profesor Mcgonagall. Nie będą mi wycinać takich numerów.
- Wiesz kochanie tak właściwie to ten kawał był zaplanowany dla Smarkerusa, ale nie nasza wina, żeś się z nim tu przyplątał - rzekł James.
- Wszystko mi jedno dla kogo był zaplanowany nie macie prawa tak traktować ludzi! - odparowała ruda.
- Lilka daj spokój, proszę Nie dla nich tylko dla mnie. - poprosiła Dor.
- Nie ma nawet takiej opcji. Idę do Mcgonagall - Meadowes już miała zaprotestować kiedy nagle tuz przy jej boku pojawił się Will Drapper i objął ją w talii.
- Co tu się dzieje skarbie? - zapytał.
- Skarbie?! - oburzył się Syriusz tracąc momentalnie poczucie humoru - Ty z nim chodzisz? Z tym palantem? - zwrócił się do niebieskookiej dziewczyny (Dorcas miała czarne włosy niebieskie oczy).
- No tak chodzę z nim i nie nazywaj go palantem. - Dori wyglądała na dość zakłopotaną.
- Od kiedy?! - zapytał Łapa.
- Właściwie to od początku szkoły... - choć powiedziała to prawie szeptem na Blacka podziałało to tak jakby krzyczała.
- Co się tu właściwie dzieje? - powtórzył swoje pytanie Will, ale zamiast odpowiedzi dostał pięścią w twarz od Syriusza.
- Co ty do cholery jasnej robisz?! - wydarła się na niego Dorcas. Łapa jednak kompletnie ją zignorował.
- Odwal się od niej. Zrozumiałeś? - wycedził przez zęby szarooki chłopak.
- Dor czy możesz coś z nim zrobić? - poprosił Drapper.
- Niby co? - dziewczyna była coraz bardziej przerażona. - Przecież go nie zaatakuje!
- Dlaczego nie? On mnie zaatakował.
- Syriuszu puść go! - Remus, który do tej pory razem z innymi stał jak kołek postanowił się jednak wtrącić. Nim jednak ktokolwiek zdążył cokolwiek powiedzieć zjawiła się profesor Mcgonagall.
- CO SIĘ TU DZIEJE?! - ryknęła. Jej usta były zawinięte w cienką linię.
- No to tak pani profesor. Ja i Severus wracaliśmy tędy kiedy huncwoci zrobili sobie z nas żarty. Potem przyszła Dorcas, a chwilę później Will. Black go zaatakował nie wiadomo po co i dlaczego no i to taka mała awantura - Lily skorzystała z okazji i wyśpiewała wszystko profesorce.
- Gryfindor traci 40 punktów, a wy czworo macie szlaban.W tę sobotę u mnie w gabinecie o 10 rano. Niech pan w końcu zostawi pana Drappera panie Black. I rozejść się, a panna Evans i pan Snape... proponuję pójść się umyć. - nauczycielka odeszła. Syriusz w końcu puścił Willa.
- Wiesz co? - Drapper zwrócił się do Dorcas - to koniec. skoro nie potrafiłaś go zaatakować w mojej obronie to bardziej zależy ci na nim niż na mnie. - rzekł Will i odszedł i słuchając nawet błagań Dor.
- Coś ty narobił?! - wydarła się na Łapę przez łzy. Nie wysłuchała jednak tego co miał jej do powiedzenie tylko wybiegła z zamku. Syriusz zerwał się i pobiegł za nią.
- Gdzie ty znowu leziesz? - zapytał zdezorientowany James.
- Nie ważne - rzucił obojętnie Łapa i skierował się ku błoniom.
*
Dorcas spacerowała po błoniach. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. To co mówił Will było prawdą. Zależało jej na Syriuszu. Ale dlaczego on musiał wszystko chrzanić. Przecież nie czuł do niej tego co ona czuła do niego... W pewnym momencie poczuła, że ktoś obejmuje ją od tyłu. Przestraszona obejrzała się i zobaczyła Łapę.
- Daj mi spokój - warknęła i próbowała mu się wyrwać.
- Nie dam ci spokoju bo jesteś na mnie zła.
- Właśnie dlatego powinieneś sobie iść. Co ty sobie właściwie myślisz? Że wszystko Ci wolno? Jak mogłeś tak potraktować Willa? Przez ciebie mnie rzucił.
- Skoro cię rzucił to znaczy, że nie jest i nie był ciebie wart. Mówiłem ci to jest palant.
- Palant nie palant nie powinieneś się wtrącać - Dor znów zaczęła się wyrywać chłopakowi, który trzymał ją nadal w swoich objęciach.
- Mogłabyś przestać się ze mną szarpać? - poprosił szarooki.
- To mnie puść! - wydarła się na niego. W tym jednak momencie potknęła się o własne nogi i gdyby nie to, że Black trzymał ją dość mocno to pewnie by się przewróciła. Dorcas przestała się szarpać jej błękitne oczy były zatopione w oczach Syriusza. On sam miał jakiś taki rozmarzony wzrok. Ich twarze dzieliły centymetry... już tylko milimetry i kiedy dziewczyna miała się już odsunąć Łapa pocałował ją prosto w usta. Całował ją namiętnie. Nie była w stanie się temu oprzeć. Nie chciała się temu oprzeć. Choć wiedziała, że nie powinna tego robić zarzuciła chłopakowi ręce na szyje i wplatając palce w jego włosy zaczęła odwzajemniać pocałunki. Syriusz widząc, że Dorcas nie stawia już oporu przytulił ją do siebie jeszcze mocniej. Oboje zapomnieli o swojej kłótni. Zapomnieli o bożym świecie. Po prostu stali namiętnie się całując...
- Nie dam ci spokoju bo jesteś na mnie zła.
- Właśnie dlatego powinieneś sobie iść. Co ty sobie właściwie myślisz? Że wszystko Ci wolno? Jak mogłeś tak potraktować Willa? Przez ciebie mnie rzucił.
- Skoro cię rzucił to znaczy, że nie jest i nie był ciebie wart. Mówiłem ci to jest palant.
- Palant nie palant nie powinieneś się wtrącać - Dor znów zaczęła się wyrywać chłopakowi, który trzymał ją nadal w swoich objęciach.
- Mogłabyś przestać się ze mną szarpać? - poprosił szarooki.
- To mnie puść! - wydarła się na niego. W tym jednak momencie potknęła się o własne nogi i gdyby nie to, że Black trzymał ją dość mocno to pewnie by się przewróciła. Dorcas przestała się szarpać jej błękitne oczy były zatopione w oczach Syriusza. On sam miał jakiś taki rozmarzony wzrok. Ich twarze dzieliły centymetry... już tylko milimetry i kiedy dziewczyna miała się już odsunąć Łapa pocałował ją prosto w usta. Całował ją namiętnie. Nie była w stanie się temu oprzeć. Nie chciała się temu oprzeć. Choć wiedziała, że nie powinna tego robić zarzuciła chłopakowi ręce na szyje i wplatając palce w jego włosy zaczęła odwzajemniać pocałunki. Syriusz widząc, że Dorcas nie stawia już oporu przytulił ją do siebie jeszcze mocniej. Oboje zapomnieli o swojej kłótni. Zapomnieli o bożym świecie. Po prostu stali namiętnie się całując...
***
Jest kolejna. Dłuższa niż ostatnio. Wstawiłam ją dość szybko bo ostatnio miałam trochę czasu i pomysłów, a po za tym trzeba rozkręcić jakoś bloga :D. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Pod koniec takie trochę cukierkowe, ale akurat na taki wpadłam pomysł. W każdym razie zapraszam do czytania i komentowania.
Nie spodziewałam się, że tak szybko dodasz coś nowego. Chociaż rzeczywiście trzeba jakoś rozwinąć bloga. Jeśli chodzi o rozdział to genialny. Żart huncwotów po prostu cudo. Pod koniec pocałunek Dorcas i Syriusza. Ciekawa jestem co będzie dalej. Weny życzę ~ Tini
OdpowiedzUsuńNo to tak, mam parę drobnych uwag..... Ja nie zabardzo przepadam za love story więc jestem wyczulona na wątki miłosne.... Moim zdaniem trochę za wcześnie z tym pocałunkiem, po za tym Łapa nie był aż tak porywczy, a mogę to udowodnić tym, że spędził 12 lat w azkabanie i pomimo to, że tyle czekał nie zabił na dzień dobry Petera, więc bicie nie gościa za to, że chodzi z Dorcas nie było w jego stylu, a po za tym to czarodziej więc jak już to by prędzej jakimś zaklęciem go potraktował. Rozdział ogólnie fajny i dobrze mi się go czytało. Pozdrawiam i życzę weny. ~Oblivion
OdpowiedzUsuńFajny rozdział ale moim zdaniem trochę za wcześnie wprowadziłaś wątek miłosny. To dopiero drugi rozdział i tu wszystko powinno dopiero się rozpocząć. Ale ogólnie bardzo mi się podobało.~Aniela
OdpowiedzUsuń