czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 3 : Upragniony dzień

- Au! - wrzasnął Syriusz łapiąc się za policzek, w który przed chwilą Dorcas uderzyła go z całej siły - Za co to?
- Za to, że przez ciebie Will mnie rzucił! I za pocałunek! - warknęła na niego Meadowes.
- O przepraszam cię bardzo po pierwsze to ty nie chciałaś mnie zaatakować pomijając już to, że nie dałabyś rady, a po drugie jakoś nie protestowałaś kiedy cię pocałowałem - zaperzył się Łapa.
- Nie moja wina, że cholernie dobrze całujesz! - wydarła się dziewczyna po czym natychmiast tego pożałował. Nie powinna tego mówić, nie powinna się z nim całować, nie powinna go kochać...
- Mówisz, że dobrze całuje? - zapytał Black z huncwockim uśmiechem na twarzy. - Bo nie przeczę, że mnie też się podobało.- była to prawda. Cieszył się z tego iż doszło między nimi do czegoś takiego. Oczywiście dopóki nie oderwali się w końcu od siebie i nie dostał w twarz, ale po za tym...
- Nie rozumiesz? Do tego w ogóle nie powinno dojść! Syriusz!
- To co proponujesz?
- Ja zapomnę o tym, że tak jakby rozwaliłeś mi związek, a ty zapomnij o tym pocałunku i nadal będziemy przyjaciółmi nic się nie zmieni - powiedziała Dorcas. Nie chciała być tylko jego przyjaciółką, ale nie mogła mu tego powiedzieć. Przecież ten pocałunek nic dla niego nie znaczył. Przecież non stop całuje się z jakąś dziewczyną, a potem ją rzuca.
- Dla mnie zmieni się dużo - chłopak wyrwał niebieskooką z zamyślenia.
- Niby co się zmieni? - Dori nie bardzo rozumiała o co mu chodzi. Black był jakoś dziwnie pod denerwowany. W końcu wziął głęboki oddech i zbliżył się do dziewczyny
- Nie chcę już być twoim przyjacielem - rzekł jednak widząc łzy zbierające się w oczach Meadowes szybko się poprawił - może źle się wyraziłem. Nie chcę być już TYLKO twoim przyjacielem. Chcę być kimś więcej. - to mówiąc utonął w błękitnych oczach Dor.
- Co? - Dorcas nie mogła uwierzyć własnym uszom.
- Zależy mi na Tobie. Chcę być z tobą i wiem, że ty też chcesz być ze mną. Czułem to kiedy się całowaliśmy. Zaprzeczysz?
- Nie, nie zaprzeczę bo nie potrafię. Kocham cię, ale nie chcę ryzykować - wyznała przez łzy próbując odsunąć się od chłopaka. Ten jednak złapał ją za ręce i nie przyciągnął bliżej siebie.
- Czego nie chcesz ryzykować? - zapytał.
- Naszej przyjaźni. Nie wytrzymała bym gdybym musiała się od ciebie odsunąć, a dobrze wiesz, że tak by się stało.
- Czemu tak mówisz?
- Syriusz nie oszukujmy się dobrze wiesz, że nie jesteś typem chłopaka, który wytrzyma z dziewczyną DŁUŻEJ jak dwa tygodnie. Ja nie chcę cierpieć.
- Ja wiem, że możesz mi nie ufać, ale zrozum z tobą jest inaczej. Na tobie zależy mi bardziej niż na jakiejkolwiek  dziewczynie.
- Każdej tak mówisz...
- Nie właśnie, że nie. Z żadną nie chciałem być tak bardzo jak z tobą. Zrozumiałem to kiedy Drapper zaprosił cię na randkę. Może zrozumiałem to wcześniej, ale nie chciałem się do tego przyznać. Proszę - ostatnie słowo wyszeptał. Brzmiało ono błagalnie. To ta nuta błagania w jego głosie i oczach kazała Dorcas uwierzyć w intencje chłopaka.
- Obiecaj, że mnie nie skrzywdzisz - szepnęła mu w ucho.
- Obiecuje. - przyrzekł i w tym momencie Dor przytuliła się do niego i wpiła się w jego usta... Tym razem oboje wiedzieli, że pocałunek jest prawdziwy, że oboje coś do siebie czują. W końcu oderwali się od siebie.
- Nawet w najśmielszych snach nie sądziłam, że będę twoją dziewczyną - powiedział Dorcas.
- Aha, a więc śnisz o mnie. To dość ciekawe. A mogę wiedzieć co ci się śni? - zapytał Syriusz.
- Oj lepiej zapomnij Łapo bo tego ci nie powiem.
- A szkoda... - chłopak uśmiechnął się po huncwocku - Nie powiesz mi tego nawet jak wrzucę cię do jeziora?
- Nawet wtedy, ale to możesz sobie darować bo i tak Lily nie da mi dzisiaj żyć jak się dowie o nas.
- No to, że ruda jest wredna to ja wiem, ale chce wiedzieć co ci się śni. - rzekł Black za co oberwał kuksańca od Dorcas.
- Tak w sumie to w ciągu ostatnich pół godziny pokazałam ci mniej więcej co mi się śni.
- Więc śniło ci się, że całuje cię zabójczo przystojny huncwot?
- Tak, ale nie schlebiaj sobie.
- Ty jesteś niesamowita. W ciągu kilku minut najpierw mnie całujesz potem walisz za to w twarz potem znowu mnie całujesz... Kobiety - zaśmiał się Syriusz i przyciągnął Dor bliżej siebie i znowu ją pocałował.
- Dość szybko się pocieszyłeś Black - nie daleko nich stała Kiara Adamson, krukonka i była dziewczyna Łapy. Słysząc głos "intruza" (to słowo jako pierwsze nasunęło się szarookiemu) Dorcas odskoczyła od chłopaka. Ten jednak nie jednokrotnie całował się z dziewczynami na oczach wszystkich, więc nie bardzo się tym przejął.
- A co myślałaś? Że będę siedział i użalał się nad sobą bo cię rzuciłem? - Syriusz lekko się zirytował. Nie znosił kiedy dziewczyny, które zostawiał liczyły na to, że wróci na kolanach przepraszając je za wszystko.
- Myślałam, że żałujesz tego co zrobiłeś.
- To źle myślałaś, a teraz Tiara wybacz, ale jestem zajęty.
- Po pierwsze to jestem Kiara nie Tiara - wycedziła Adamson przez zęby - i widzę, że jesteś zajęty i się tak zastanawiam jak to możliwe czy ty Meadowes nie chodziłaś przypadkiem z Willem Drapperem i to dziś po południu? A może grasz na dwa fronty?
- Tak się składa, że nie jestem już z Willem - odpowiedziała Dorcas siląc się na spokój bo i ją krukonka zaczynała drażnić.
- No tak, a ty Black postanowiłeś skorzystać z okazji i od razu ją poderwałeś, a ty szczęśliwa rzuciłaś się prosto w jego ramiona! Ale coś ci powiem Meadowes on cię rzuci prędzej niż ci się wydaje i pójdzie poderwać kolejną. On już taki jest, a ty nie różnisz się niczym od innych dziewczyn. - Adamson miała coraz bardziej kpiący i zarazem jadowity ton głosu.
- Nie twój interes - warknęła na nią Dor.
- Powinnaś już iść Tiara... - powiedział Łapa.
- Ja jestem KIARA nie żadna Tiara! - wrzasnęła Adamson i odeszła od nich dumnym krokiem.
- To na czym skończyliśmy? - zapytał huncwot ponownie przysuwając się do Dorcas. Ta jednak pokręciła głową i zdjęła ręce Syriusza ze swojej talii.
- Hej! Co jest? - zdziwił się chłopak - chodzi o to co powiedziała Tiara... znaczy Kiara?
- Trochę tak. W końcu czym ja się różnie od innych, co?
- Różnisz się pod wieloma względami! Po pierwsze potrafisz mi się postawić, nie latasz za mną bylebym z tobą był pomimo tego, że jesteś we mnie zakochana! Po drugie jeszcze żadna dziewczyna nie dała mi w twarz bo ją pocałowałem! Po trzecie choć jesteśmy parą czuję się w twoim towarzystwie równie dobrze jak wcześniej! Zależy mi na tobie jeszcze z wielu różnych powodów! Uwierz mi. - Black znów zrobił proszące spojrzenie.
- Wierzę ci i to jest najgorsze. Nie potrafię jakoś nie uwierzyć w ten twój wzrok.
- Heh ma się talent.
- Nie to raczej to, że ja oszalałam, a nie twój talent.
- Bardzo zabawne.
- Dla mnie tak. Ale lepiej już wracajmy Łapko.
- Łapko? - Syriusz uniósł do góry jedną brew.
- To znaczy Łapo. Przepraszam tak jakoś nasunęło mi się to zdrobnienie.
- Daj spokój nie masz za co przepraszać. To całkiem fajne.
- Naprawdę? Mogę tak do ciebie mówić?
- I tak będziesz mówić czy ci pozwolę czy nie.
- To też fakt - oboje zaśmiali się z tego i ruszyli w kierunku zamku. Dobrze się ze sobą bawili. Nawet nie zauważyli kiedy dotarli do pokoju wspólnego.
- No to dobranoc - rzekła Dorcas i już miała iść na górę, ale Syriusz złapał ją za rękę i pocałował.
- Teraz dobranoc. Musiałem mieć pewność, że ci się przyśnię, a po za tym musiałem skończyć to co przerwała mi Tiara.
- Kiara - poprawiła go.
- Nawet ty musisz mnie poprawiać? - zapytał chłopak.
- Nie lubię jak masz ostatnie słowo. Ale teraz idę spać.
- Dobranoc. - Dor tylko się uśmiechnęła i poszła po schodach do dormitorium dziewczyn.

*
 
- Nareszcie Gdzieś ty była? - Lily naskoczyła na przyjaciółkę kiedy ta tylko weszła do dormitorium.
- Czego panikujesz? Przecież Ashley, Lizzy i Ambar też jeszcze nie ma! Lilka przecież jest dopiero w pół do dziewiątej!
- No wiem, ale bałam się o ciebie. No wiesz po tym co się stało z Willem...
- Ni chce sobie psuć humoru i o tym gadać jasne?
- Jasne... Zaraz co? Jak to psuć humoru? - dopiero teraz Evans zauważyła, że Dorcas nie jest smutna tylko jakaś taka szczęśliwa, ale mogła po prostu udawać.
- Tak to. - odpowiedziała Dori - zbyt długo czekałam na ten dzień żeby teraz siedzieć i się wkurzać na kogoś na kim mi zależy.
- Po słuchaj ja już cię nie rozumiem. Will z tobą zerwał, a ty mówisz, że to twój upragniony dzień?
- Przestaniesz już z tym Willem?
- A co wolisz gadać o Blacku? To w końcu przez niego Will z tobą zerwał. Gdyby nie ten ich kawał to wszystko byłoby  porządku.
- Wcale nie. Byłoby po prostu tak jak dawniej.
- I co? To chyba dobrze, prawda?
- Lily gdyby Will ze mną nie zerwał to między mną a Syriuszem do niczego by dzisiaj nie doszło.
- A coś zaszło? - ruda ożywiła się. Liczyła na to, że Meadowes dała w końcu huncwotowi porządną nauczkę.
- No powiedzmy, że teraz już wiem jakie są w dotyku jego wargi... - powiedziała uśmiechając się. Lily wytrzeszczyła na nią oczy.
-  CAŁOWALIŚCIE SIĘ?
- No tak. - potwierdziła Dorcas. - i teraz jesteśmy parą.
- O boże dziewczyno siadaj i gadaj. Jak to się stało - Dor westchnęła. Miała racje nie pójdzie on dzisiaj w spokoju spać.
- No więc tak. Byłam na błoniach. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, więc po prostu chodziłam w tę i z powrotem no i wtedy przyszedł Syriusz kazałam mu zostawić mnie w spokoju, ale on nie chciał tego słuchać, więc próbowałam mu uciec, ale jak to ja potknęłam się o własne nogi i on mnie złapał no i wtedy jakoś tak zaczął się do mnie zbliżać i w końcu mnie pocałował. Nie bardzo mu przeszkadzałam... Ale jak mnie w końcu puścił to zorientowałam się co zrobiłam i dałam mu w twarz...
- Dałaś mu w twarz? - przerwała jej ruda.
- No tak i  potem zaczęłam się na niego wydzierać, kazałam mu zapomnieć o tym  pocałunku, no to on na to, że nie chce o tym zapominać i, że chce być kimś więcej jak tylko moim przyjacielem. Ja nie bardzo chciałam w to uwierzyć, ale on zaczął mówić, że mu na mnie zależy jak na nikim innym i mu uwierzyłam. Chyba oszalałam ale to zrobiłam.
- No oszalałaś, ale z miłości, więc chyba nie jest tak źle. No i co dalej? - Evans aż podskakiwała na łóżku z podniecenia.
- Dalej...?
- No nie mów, że przez resztę tego czasu testowałaś jego umiejętność całowania?
- Można tak powiedzieć, ale wtedy przerwała nam jego była... Kiara Adamson. - powiedziała Dorcas.
- I...
- I zaczęła się burzyć, że Syriusz tak szybko się po niej pocieszył i w ogóle, trochę mnie wkurzyła, ale mniejsza o to. Ale jak ona poszła to...
- To co Dor? Mów bo ja zaraz oszaleję!- zdenerwowała się Lily.
- Wtedy powiedział, że różnie się od innych dziewczyn bo... cytując "potrafisz mi się postawić, nie latasz za mną bylebym z tobą był pomimo tego, że jesteś we mnie zakochana! Po drugie jeszcze żadna dziewczyna nie dała mi w twarz bo ją pocałowałem! Po trzecie choć jesteśmy parą czuję się w twoim towarzystwie równie dobrze jak wcześniej! Zależy mi na tobie jeszcze z wielu różnych powodów!" - Dorcas całkiem nieźle naśladowała ton głosu Łapy.
- Wow. Nie sądziłam, że Black może być tak... no nie wiem romantyczny...? Szczery...? Sama nie wiem jak to nazwać, ale jest inny niż zwykle. skwitowała Lily.
- Wiem, ale teraz wybacz idę spać - powiedziała Meadowes. Kiedy pół godziny później obie dziewczyny były już przebrane w piżamy, a  reszta ich współlokatorek wróciło do dormitorium Evans zaczęła szeptem zarzucać przyjaciółkę pytaniami typu Jak on całuje? Nie duszą cię jego perfumy? Nie wiadomo jak długo ruda by ją męczyła, ale w końcu Dor po prostu usnęła.
 
*
 
Syriusz wszedł do swojego dormitorium. Oczywiście nie dał po sobie poznać, że coś się wydarzyło. W pokoju byli już wszyscy James, Remus, Peter i Michael.
- Już się baliśmy, że Dorcas cię załatwiła na dobre - powiedział Potter.
- No w całej szkole jest głośno o tym waszym kawale i o tym, że rąbnąłeś Drappera jak się dowiedziałeś, że jest chłopakiem Meadowes, a raczej nim był - skomentował Yorkshire.
- Szkoda tylko, że Adamson o tym nie wiedziała - mruknął pod nosem Łapa.
- Co mówisz? - zapytał Lupin
- Nic takiego - Black usiadł na łóżku i marzył by pójść już spać.
- To ja idę do łazienki - odezwał się Michael i wyszedł. Kiedy tylko zniknął za drzwiami James zaczął swoje przesłuchanie.
- I co?- zapytał
- No co, co? Do cholery Rogacz o co ci chodzi?
- O co mi chodzi? O co tobie chodzi? - oburzył się okularnik - kilka tygodni wyrzuciłeś Drappera z kawiarni bo zaprosił Dor na randkę, a teraz rzucasz się na niego bo z nią chodzi, a potem jak on z nią zrywa, że przez ciebie to już nie wspomnę to lecisz za wściekłą Dorcas!
- I co? Coś w tym złego? - Syriusz udawał oburzenie, ale tak naprawdę chciało mu się śmiać. Postanowił jednak przetrzymać przyjaciół w niepewności.
- Ty coś do niej czujesz i nie chcesz się do tego przyznać! - prawie krzyknął James - powinniście być razem i tyle! - Black chciał mu odpowiedzieć, ale przerwał mu Remus.
- On ma racje Łapo. Ty i Dor ewidentnie coś do siebie czujecie.
- Jakbyście się w końcu zamknęli to bym wam coś powiedział - Syriusz nadal grał tym razem rozdrażnienie.
- Nie to ja ci coś powiem - przerwał mu James - jak ty nie powiesz Dorcas, że coś do niej czujesz to ja jej to powiem i to zaraz. - Rogacz wyglądał jakby naprawdę miał zamiar to zrobić, więc szarooki postanowił dać sobie spokój z tą zabawą i po prostu powiedzieć im prawdę.
- Obudzisz cały Gryffindor żeby spróbować wejść do dormitorium dziewczyn i powiedzieć MOJEJ DZIEWCZYNIE, że chcę z nią być - kiedy skończył Potter wyglądał tak jakby wygrał Puchar Qudittcha i nie do końca zdawał sobie z tego sprawę, Remus wyszczerzył do niego zęby w radosnym uśmiechu, a Peter... jak to on patrzył po trójce swoich przyjaciół i zastanawiał się o co im chodzi.
- Ty i Dorcas? - wyglądało na to, że Rogacz odzyskał głos - ale... ale... jak? - Syriusz wzniósł oczy ku górze, ale opowiedział przyjaciołom co wydarzyło się na błoniach. Oczywiście wszyscy zaczęli się śmiać kiedy Łapa mylił Kiarę z Tiarą. Kiedy skończył James odzyskał już swoje poczucie humoru.
- Nareszcie! - powiedział - Nareszcie nasz ŁAPKA ( niestety Black wygadał się też z tym jak Dor zwróciła się do niego pod koniec ich spotkania) ma normalną dziewczynę!
- Nie mów Łapka, jasne?
- No właśnie Rogacz przecież ty nie jesteś Dorcas - zaśmiał się Peter.
- Dobra zamknijcie się we trzej - mruknął Łapa.
- Wiesz, że Kiara z zemsty wygada wszystkim, że ty i Dori jesteście parą? - powiedział Remus.
- Tak wiem, ale i tak nie utrzymałbym tego w tajemnicy bo nie umiem i nie chcę - przyznał szarooki. Rozmowa trwała by jeszcze dłużej, ale wrócił Michael i wszyscy umilkli. Choć chłopak mieszkał z nimi w dormitorium nie wtajemniczali go w swoje sekrety. Yorkshire nie zdziwił się z powodu ciszy zalegającej w pokoju. Przyzwyczaił się, że huncwoci milkli jak wchodził do pokoju. Drażniło go to, ale nic nie mówił. Kiedy wszyscy już leżeli James zapytał szeptem Łapy.
- Ale chyba nic jej nie powiesz o... tajemnicach huncwotów?
- No coś ty głupi nie jestem, ale uważajcie bo nie chcę jej też okłamywać po prostu nie będę mówił jej kilku rzeczy, ale kłamać nie chcę. - Rogacz skinął głową   poszedł spać. Syriusz też szybko usnął.
 
***
 

 


 

 


sobota, 10 maja 2014

Rozdział 2 : Szybkie decyzje

Już po tygodniu szkoły wszyscy piątoklasiści zorientowali się, że czeka ich mnóstwo ciężkiej pracy. Oczywiście Syriusz i James nic sobie z tego nie robili. Uważali, że skoro sumy są dopiero pod koniec roku na razie nie ma się czym przejmować. O dziwo jednak obaj huncwoci odnieśli pewnego rodzaju sukces. Przez cały tydzień udało im się nie rozdrażnić dwóch gryfonek Lily i Dorcas. Meadowes trudno było naprawdę rozwścieczyć (szczególnie trudno szło to Łapie, na którego dziewczyna nie potrafiła się gniewać chyba, że naprawdę ją wkurzył na przykład tak jak ostatnio), a Evans po prostu postanowiła ignorować zaczepki Rogacza. Nie mogło to jednak trwać zbyt długo. W drugim tygodniu roku szkolnego huncwoci postanowili "powitać" Severusa Snape'a w nowym roku szkolnym. Oczywiście poprzez słowo "powitać" oni widzieli polecenie "wyciąć kawał". Tak więc w poniedziałek po lekcjach James, Syriusz, Remus i Peter czaili się w rogu korytarza ze smołą, kostką masła i oczywiście z różdżkami w rękach.
- Smark idzie! - powiedział Peter, który miał wypatrywać "ofiary".
- Cudnie! To do roboty! - zarządził James - Wingardium Leviosa - mruknął i puszka ze smołą uniosła się do góry. Syriusz zaklęciem rozpuścił masło i wylał je na podłogę. Po paru sekundach usłyszeli odgłos ludzkiego ciała opadającego na podłogę i właśnie wtedy Rogacz upuścił wiadro farby. Usłyszeli wrzask lecz nie był to wrzask samego Snape'a, był z nim ktoś jeszcze a tym kimś była... Lily! Huncwoci wybiegli zza rogu korytarza by zobaczyć co się stało.
- POTTER!!! - wydarła się Evans. Siedziała na podłodze oblana czarną mazią. Obok niej stał Snape również cały ubrudzony.
- JA CIĘ ZABIJĘ ROZUMIESZ!? WAS OBU ZABIJĘ! CIEBIE TEŻ BLACK! I PRZESTAŃCIE SIĘ SZCZERZYĆ BO TO NIE JEST ŚMIESZNE! JESTEM PREFEKTEM I NIE MACIE PRAWA WYCINAĆ MI TAKICH KAWAŁÓW! - ruda darła się jak oszalała. James i Syriusz po prostu trzęśli się ze śmiechu. Peter i Remus starali się powstrzymać, ale nie bardzo im to wychodziło.
- Lily uspokój się błagam bo zaraz zlecą się nauczyciele - rzekł Lunatyk. Łapę i Rogacza nie bardzo obchodziło to, że mogą dostać szlaban, ale Lupin jako prekekt powinien dawać przykład, a nie odwalać szlabany.
- NIE USOKOJE SIĘ REMUSIE! NIECH SIĘ NAUCZYCIELE ZLATUJĄ! PRZYNAJMNIEJ WSZYSTKIM WAM SIĘ OBERWIE! MYŚLAŁAM, ŻE CHOCIAŻ TY I PETER DARUJECIE SOBIE W TYM ROKU! BO TO, ŻE ONI ZACHOWUJĄ SIĘ JAK DWULETNIE DZIECI TO WIEM OD DAWNA! - nie wiadomo jak długo gryfonka krzyczała by jeszcze na środku korytarza gdyby nie przerwała jej Dorcas, która właśnie wpadła na całą tą scenę.
- Lily czego ty się tak drzesz? Słychać cię chyba w całym Hogwarcie. - kiedy jednak zobaczyła co się stało podobnie jak huncwoci nie potrafiła ukryć śmiechu.
- Ha ha ha bardzo śmieszne - powiedziała Evans podnosząc się z podłogi. - Ciekawe czy będą się tak śmiać jak dostaną szlaban od profesor Mcgonagall. Nie będą mi wycinać takich numerów.
- Wiesz kochanie tak właściwie to ten kawał był zaplanowany dla Smarkerusa, ale nie nasza wina, żeś się z nim tu przyplątał - rzekł James.
- Wszystko mi jedno dla kogo był zaplanowany nie macie prawa tak traktować ludzi! - odparowała ruda.
- Lilka daj spokój, proszę Nie dla nich tylko dla mnie. - poprosiła Dor.
- Nie ma nawet takiej opcji. Idę do Mcgonagall - Meadowes już miała zaprotestować kiedy nagle tuz przy jej boku pojawił się Will Drapper i objął ją w talii.
- Co tu się dzieje skarbie? - zapytał.
- Skarbie?! - oburzył się Syriusz tracąc momentalnie poczucie humoru - Ty z nim chodzisz? Z tym palantem? - zwrócił się do niebieskookiej dziewczyny (Dorcas miała czarne włosy niebieskie oczy).
- No tak chodzę z nim i nie nazywaj go palantem. - Dori wyglądała na dość zakłopotaną.
- Od kiedy?! - zapytał Łapa.
- Właściwie to od początku szkoły... - choć powiedziała to prawie szeptem na Blacka podziałało to tak jakby krzyczała.
- Co się tu właściwie dzieje? - powtórzył swoje pytanie Will, ale zamiast odpowiedzi dostał pięścią w twarz od Syriusza.
- Co ty do cholery jasnej robisz?! - wydarła się na niego Dorcas. Łapa jednak kompletnie ją zignorował.
- Odwal się od niej. Zrozumiałeś? - wycedził przez zęby szarooki chłopak.
- Dor czy możesz coś z nim zrobić? - poprosił Drapper.
- Niby co? - dziewczyna była coraz bardziej przerażona. - Przecież go nie zaatakuje!
- Dlaczego nie? On mnie zaatakował.
- Syriuszu puść go! - Remus, który do tej pory razem z innymi stał jak kołek postanowił się jednak wtrącić. Nim jednak ktokolwiek zdążył cokolwiek powiedzieć zjawiła się profesor Mcgonagall.
- CO SIĘ TU DZIEJE?! - ryknęła. Jej usta były zawinięte w cienką linię.
- No to tak pani profesor. Ja i Severus wracaliśmy tędy kiedy huncwoci zrobili sobie z nas żarty. Potem przyszła Dorcas, a chwilę później Will. Black go zaatakował nie wiadomo po co i dlaczego no i to taka mała awantura - Lily skorzystała z okazji i wyśpiewała wszystko profesorce.
- Gryfindor traci 40 punktów, a wy czworo macie szlaban.W tę sobotę u mnie w gabinecie o 10 rano. Niech pan w końcu zostawi pana Drappera panie Black. I rozejść się, a panna Evans i pan Snape... proponuję pójść się umyć. - nauczycielka odeszła. Syriusz w końcu puścił Willa.
- Wiesz co? - Drapper zwrócił się do Dorcas - to koniec. skoro nie potrafiłaś go zaatakować w mojej obronie to bardziej zależy ci na nim niż na mnie. - rzekł Will i odszedł i słuchając nawet błagań Dor.
- Coś ty narobił?! - wydarła się na Łapę przez łzy. Nie wysłuchała jednak tego co miał jej do powiedzenie tylko wybiegła z zamku. Syriusz zerwał się i pobiegł za nią.
- Gdzie ty znowu leziesz? - zapytał zdezorientowany James.
- Nie ważne - rzucił obojętnie Łapa i skierował się ku błoniom.
 
 
*
 


Dorcas spacerowała po błoniach. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. To co mówił Will było prawdą. Zależało jej na Syriuszu. Ale dlaczego on musiał wszystko chrzanić. Przecież nie czuł do niej tego co ona czuła do niego... W pewnym momencie poczuła, że ktoś obejmuje ją od tyłu. Przestraszona obejrzała się i zobaczyła Łapę.
- Daj mi spokój - warknęła i próbowała mu się wyrwać.
- Nie dam ci spokoju bo jesteś na mnie zła.
- Właśnie dlatego powinieneś sobie iść. Co ty sobie właściwie myślisz? Że wszystko Ci wolno? Jak mogłeś tak potraktować Willa? Przez ciebie mnie rzucił.
- Skoro cię rzucił to znaczy, że nie jest i nie był ciebie wart. Mówiłem ci to jest palant.
- Palant nie palant nie powinieneś się wtrącać - Dor znów zaczęła się wyrywać chłopakowi, który trzymał ją nadal w swoich objęciach.
- Mogłabyś przestać się ze mną szarpać? - poprosił szarooki.
- To mnie puść! - wydarła się na niego. W tym jednak momencie potknęła się o własne nogi i gdyby nie to, że Black trzymał ją dość mocno to pewnie by się przewróciła. Dorcas przestała się szarpać jej błękitne oczy były zatopione w oczach Syriusza. On sam miał jakiś taki rozmarzony wzrok. Ich twarze dzieliły centymetry... już tylko milimetry i kiedy dziewczyna miała się już odsunąć Łapa pocałował ją prosto w usta. Całował ją namiętnie. Nie była w stanie się temu oprzeć.  Nie chciała się temu oprzeć. Choć wiedziała, że nie powinna tego robić zarzuciła chłopakowi ręce na szyje i wplatając palce w jego włosy zaczęła odwzajemniać pocałunki. Syriusz widząc, że Dorcas nie stawia już oporu przytulił ją do siebie jeszcze mocniej. Oboje zapomnieli o swojej kłótni. Zapomnieli o bożym świecie. Po prostu stali namiętnie się całując...

***
 
Jest kolejna. Dłuższa niż ostatnio. Wstawiłam ją dość szybko bo ostatnio miałam trochę czasu i pomysłów, a po za tym trzeba rozkręcić jakoś bloga :D. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Pod koniec takie trochę cukierkowe, ale akurat na taki wpadłam pomysł. W każdym razie zapraszam do czytania i komentowania.

czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 1 : Podróż do Hogwartu

Syriusz i James szli na peron, z którego odjeżdżał ekspres do Hogwartu. Obaj chłopcy byli roześmiani i cały czas żartowali. Mugole patrzyli na nich trochę krzywo nie tylko przez ich szaleńcze śmiechy, ale także przez to, że obaj targali ze sobą dwa wielkie kufry i klatki z sowami. Syriusz był bardzo szczęśliwy. Przynajmniej przez ostatnie dwa tygodnie. Spędził je bowiem z dala od rodziców i ze swoim najlepszym przyjacielem, a teraz nareszcie wracał do szkoły. Kiedy doszli w końcu na miejsce szybko pożegnali państwa Potter i poszli szukać reszty swoich przyjaciół.
- Ciekawe czy Evans już jest? - zastanowił się James mówiąc bardziej do siebie niż do przyjaciela.
- A nawet jeśli to co? Rogaty dobrze Ci radzę nie drażnij jej bo jeszcze bardziej cię znienawidzi. - odparł Łapa.
- A ty niby co cały czas robisz z Dorcas? Ostatnio mało nie trzasnęła Cię w twarz jakżeś ją wkurzył!
- Tyle, że ja nie jestem w niej zakochany, a ty w Evans owszem.
- Aha nie jesteś w niej zakochany? Poczekaj bo ci uwierzę. Widzę jak na nią patrzysz.
- Jak to jak normalnie to moja... nasza przyjaciółka.
- Widzisz chcesz żeby była tylko twoja.
- Boże Rogacz skończ bo zaraz ja walnę ciebie za nim zrobi to ruda. - James już miał się odgryźć kiedy podeszli do nich Remus i Peter.
- Hej co tam? - zapytał Lupin - O czym gadacie?
- O tym, że... - zaczął James, ale Syriusz mu przerwał.
- O tym, że mamy w paczce pana Prefekta. Gratulacje Lunatyku.
- Heh. Dzięki chłopaki, a teraz chodzicie zająć jakiś przedział - zaproponował chłopak. Wszyscy z chęcią na to przystali. Było mnóstwo wolnych przedziałów, ale oni wybrali ten, w którym siedziały już dwie gryfonki Lily i Dorcas. Dziewczyny pozwolił im się dosiąść. Oczywiście z lekkim niezadowoleniem rudej.
- Ostrzegam cię Potter jeden nie taki jak trzeba ruch, a wylecisz szybciej niż przyszedłeś - zagroziła Evans.
- To samo dotyczy Ciebie Łapo. Przyrzekam, że tym razem urwę ci głowę i nawet James mnie nie powstrzyma. - zwróciła się Dorcas do Syriusza.
- Jasne księżniczko - powiedział huncwot puszczając jej oko.
- A co nasz Łapa znowu sknocił co ? - zainteresował się Remus.
- Parę tygodni temu byliśmy we trójkę, czyli ja, Syriusz i James na Pokątnej no i jeden puchon Will Drapper chciał mnie zaprosić na randkę, a Łapa delikatnie mówiąc kazał mu spadać bo inaczej sam go wyrzuci i zrobił to. Tak dosłownie.
- Drapper to idiota - rzekł Black
- Idiota nie idiota, ale nie miałeś prawa go tak traktować! - oburzyła się Dorcas.
- Dor ma rację sam zachowałeś się trochę jak idiota - poparł dziewczynę Lunatyk
- Wiecie co skończmy ten temat bo zaraz znowu się wkurze.- poprosił Łapa.
- Jasne - odpowiedzieli na raz Remus i Dorcas. Reszta podróży minęła w spokojnej i przyjemnej atmosferze. Syriusz za namową Lunatyka przeprosił Dor (właściwie to tylko coś mruknął) za to co było na Pokątnej, a dziewczyna mu darowała nie potrafiąc się na niego gniewać.

***
 
No i jest. Pierwsza notka na moim blogu. Wiem że krótka, ale to moja pierwsza, Dopiero zaczynam, ale obiecuję, że się poprawie.Czytajcie i komentujcie.