- Za to, że przez ciebie Will mnie rzucił! I za pocałunek! - warknęła na niego Meadowes.
- O przepraszam cię bardzo po pierwsze to ty nie chciałaś mnie zaatakować pomijając już to, że nie dałabyś rady, a po drugie jakoś nie protestowałaś kiedy cię pocałowałem - zaperzył się Łapa.
- Nie moja wina, że cholernie dobrze całujesz! - wydarła się dziewczyna po czym natychmiast tego pożałował. Nie powinna tego mówić, nie powinna się z nim całować, nie powinna go kochać...
- Mówisz, że dobrze całuje? - zapytał Black z huncwockim uśmiechem na twarzy. - Bo nie przeczę, że mnie też się podobało.- była to prawda. Cieszył się z tego iż doszło między nimi do czegoś takiego. Oczywiście dopóki nie oderwali się w końcu od siebie i nie dostał w twarz, ale po za tym...
- Nie rozumiesz? Do tego w ogóle nie powinno dojść! Syriusz!
- To co proponujesz?
- Ja zapomnę o tym, że tak jakby rozwaliłeś mi związek, a ty zapomnij o tym pocałunku i nadal będziemy przyjaciółmi nic się nie zmieni - powiedziała Dorcas. Nie chciała być tylko jego przyjaciółką, ale nie mogła mu tego powiedzieć. Przecież ten pocałunek nic dla niego nie znaczył. Przecież non stop całuje się z jakąś dziewczyną, a potem ją rzuca.
- Dla mnie zmieni się dużo - chłopak wyrwał niebieskooką z zamyślenia.
- Niby co się zmieni? - Dori nie bardzo rozumiała o co mu chodzi. Black był jakoś dziwnie pod denerwowany. W końcu wziął głęboki oddech i zbliżył się do dziewczyny
- Nie chcę już być twoim przyjacielem - rzekł jednak widząc łzy zbierające się w oczach Meadowes szybko się poprawił - może źle się wyraziłem. Nie chcę być już TYLKO twoim przyjacielem. Chcę być kimś więcej. - to mówiąc utonął w błękitnych oczach Dor.
- Co? - Dorcas nie mogła uwierzyć własnym uszom.
- Zależy mi na Tobie. Chcę być z tobą i wiem, że ty też chcesz być ze mną. Czułem to kiedy się całowaliśmy. Zaprzeczysz?
- Nie, nie zaprzeczę bo nie potrafię. Kocham cię, ale nie chcę ryzykować - wyznała przez łzy próbując odsunąć się od chłopaka. Ten jednak złapał ją za ręce i nie przyciągnął bliżej siebie.
- Czego nie chcesz ryzykować? - zapytał.
- Naszej przyjaźni. Nie wytrzymała bym gdybym musiała się od ciebie odsunąć, a dobrze wiesz, że tak by się stało.
- Czemu tak mówisz?
- Syriusz nie oszukujmy się dobrze wiesz, że nie jesteś typem chłopaka, który wytrzyma z dziewczyną DŁUŻEJ jak dwa tygodnie. Ja nie chcę cierpieć.
- Ja wiem, że możesz mi nie ufać, ale zrozum z tobą jest inaczej. Na tobie zależy mi bardziej niż na jakiejkolwiek dziewczynie.
- Każdej tak mówisz...
- Nie właśnie, że nie. Z żadną nie chciałem być tak bardzo jak z tobą. Zrozumiałem to kiedy Drapper zaprosił cię na randkę. Może zrozumiałem to wcześniej, ale nie chciałem się do tego przyznać. Proszę - ostatnie słowo wyszeptał. Brzmiało ono błagalnie. To ta nuta błagania w jego głosie i oczach kazała Dorcas uwierzyć w intencje chłopaka.
- Obiecaj, że mnie nie skrzywdzisz - szepnęła mu w ucho.
- Obiecuje. - przyrzekł i w tym momencie Dor przytuliła się do niego i wpiła się w jego usta... Tym razem oboje wiedzieli, że pocałunek jest prawdziwy, że oboje coś do siebie czują. W końcu oderwali się od siebie.
- Nawet w najśmielszych snach nie sądziłam, że będę twoją dziewczyną - powiedział Dorcas.
- Aha, a więc śnisz o mnie. To dość ciekawe. A mogę wiedzieć co ci się śni? - zapytał Syriusz.
- Oj lepiej zapomnij Łapo bo tego ci nie powiem.
- A szkoda... - chłopak uśmiechnął się po huncwocku - Nie powiesz mi tego nawet jak wrzucę cię do jeziora?
- Nawet wtedy, ale to możesz sobie darować bo i tak Lily nie da mi dzisiaj żyć jak się dowie o nas.
- No to, że ruda jest wredna to ja wiem, ale chce wiedzieć co ci się śni. - rzekł Black za co oberwał kuksańca od Dorcas.
- Tak w sumie to w ciągu ostatnich pół godziny pokazałam ci mniej więcej co mi się śni.
- Więc śniło ci się, że całuje cię zabójczo przystojny huncwot?
- Tak, ale nie schlebiaj sobie.
- Ty jesteś niesamowita. W ciągu kilku minut najpierw mnie całujesz potem walisz za to w twarz potem znowu mnie całujesz... Kobiety - zaśmiał się Syriusz i przyciągnął Dor bliżej siebie i znowu ją pocałował.
- Dość szybko się pocieszyłeś Black - nie daleko nich stała Kiara Adamson, krukonka i była dziewczyna Łapy. Słysząc głos "intruza" (to słowo jako pierwsze nasunęło się szarookiemu) Dorcas odskoczyła od chłopaka. Ten jednak nie jednokrotnie całował się z dziewczynami na oczach wszystkich, więc nie bardzo się tym przejął.
- A co myślałaś? Że będę siedział i użalał się nad sobą bo cię rzuciłem? - Syriusz lekko się zirytował. Nie znosił kiedy dziewczyny, które zostawiał liczyły na to, że wróci na kolanach przepraszając je za wszystko.
- Myślałam, że żałujesz tego co zrobiłeś.
- To źle myślałaś, a teraz Tiara wybacz, ale jestem zajęty.
- Po pierwsze to jestem Kiara nie Tiara - wycedziła Adamson przez zęby - i widzę, że jesteś zajęty i się tak zastanawiam jak to możliwe czy ty Meadowes nie chodziłaś przypadkiem z Willem Drapperem i to dziś po południu? A może grasz na dwa fronty?
- Tak się składa, że nie jestem już z Willem - odpowiedziała Dorcas siląc się na spokój bo i ją krukonka zaczynała drażnić.
- No tak, a ty Black postanowiłeś skorzystać z okazji i od razu ją poderwałeś, a ty szczęśliwa rzuciłaś się prosto w jego ramiona! Ale coś ci powiem Meadowes on cię rzuci prędzej niż ci się wydaje i pójdzie poderwać kolejną. On już taki jest, a ty nie różnisz się niczym od innych dziewczyn. - Adamson miała coraz bardziej kpiący i zarazem jadowity ton głosu.
- Nie twój interes - warknęła na nią Dor.
- Powinnaś już iść Tiara... - powiedział Łapa.
- Ja jestem KIARA nie żadna Tiara! - wrzasnęła Adamson i odeszła od nich dumnym krokiem.
- To na czym skończyliśmy? - zapytał huncwot ponownie przysuwając się do Dorcas. Ta jednak pokręciła głową i zdjęła ręce Syriusza ze swojej talii.
- Hej! Co jest? - zdziwił się chłopak - chodzi o to co powiedziała Tiara... znaczy Kiara?
- Trochę tak. W końcu czym ja się różnie od innych, co?
- Różnisz się pod wieloma względami! Po pierwsze potrafisz mi się postawić, nie latasz za mną bylebym z tobą był pomimo tego, że jesteś we mnie zakochana! Po drugie jeszcze żadna dziewczyna nie dała mi w twarz bo ją pocałowałem! Po trzecie choć jesteśmy parą czuję się w twoim towarzystwie równie dobrze jak wcześniej! Zależy mi na tobie jeszcze z wielu różnych powodów! Uwierz mi. - Black znów zrobił proszące spojrzenie.
- Wierzę ci i to jest najgorsze. Nie potrafię jakoś nie uwierzyć w ten twój wzrok.
- Heh ma się talent.
- Nie to raczej to, że ja oszalałam, a nie twój talent.
- Bardzo zabawne.
- Dla mnie tak. Ale lepiej już wracajmy Łapko.
- Łapko? - Syriusz uniósł do góry jedną brew.
- To znaczy Łapo. Przepraszam tak jakoś nasunęło mi się to zdrobnienie.
- Daj spokój nie masz za co przepraszać. To całkiem fajne.
- Naprawdę? Mogę tak do ciebie mówić?
- I tak będziesz mówić czy ci pozwolę czy nie.
- To też fakt - oboje zaśmiali się z tego i ruszyli w kierunku zamku. Dobrze się ze sobą bawili. Nawet nie zauważyli kiedy dotarli do pokoju wspólnego.
- No to dobranoc - rzekła Dorcas i już miała iść na górę, ale Syriusz złapał ją za rękę i pocałował.
- Teraz dobranoc. Musiałem mieć pewność, że ci się przyśnię, a po za tym musiałem skończyć to co przerwała mi Tiara.
- Kiara - poprawiła go.
- Nawet ty musisz mnie poprawiać? - zapytał chłopak.
- Nie lubię jak masz ostatnie słowo. Ale teraz idę spać.
- Dobranoc. - Dor tylko się uśmiechnęła i poszła po schodach do dormitorium dziewczyn.
*
- Nareszcie Gdzieś ty była? - Lily naskoczyła na przyjaciółkę kiedy ta tylko weszła do dormitorium.
- Czego panikujesz? Przecież Ashley, Lizzy i Ambar też jeszcze nie ma! Lilka przecież jest dopiero w pół do dziewiątej!
- No wiem, ale bałam się o ciebie. No wiesz po tym co się stało z Willem...
- Ni chce sobie psuć humoru i o tym gadać jasne?
- Jasne... Zaraz co? Jak to psuć humoru? - dopiero teraz Evans zauważyła, że Dorcas nie jest smutna tylko jakaś taka szczęśliwa, ale mogła po prostu udawać.
- Tak to. - odpowiedziała Dori - zbyt długo czekałam na ten dzień żeby teraz siedzieć i się wkurzać na kogoś na kim mi zależy.
- Po słuchaj ja już cię nie rozumiem. Will z tobą zerwał, a ty mówisz, że to twój upragniony dzień?
- Przestaniesz już z tym Willem?
- A co wolisz gadać o Blacku? To w końcu przez niego Will z tobą zerwał. Gdyby nie ten ich kawał to wszystko byłoby porządku.
- Wcale nie. Byłoby po prostu tak jak dawniej.
- I co? To chyba dobrze, prawda?
- Lily gdyby Will ze mną nie zerwał to między mną a Syriuszem do niczego by dzisiaj nie doszło.
- A coś zaszło? - ruda ożywiła się. Liczyła na to, że Meadowes dała w końcu huncwotowi porządną nauczkę.
- No powiedzmy, że teraz już wiem jakie są w dotyku jego wargi... - powiedziała uśmiechając się. Lily wytrzeszczyła na nią oczy.
- CAŁOWALIŚCIE SIĘ?
- No tak. - potwierdziła Dorcas. - i teraz jesteśmy parą.
- O boże dziewczyno siadaj i gadaj. Jak to się stało - Dor westchnęła. Miała racje nie pójdzie on dzisiaj w spokoju spać.
- No więc tak. Byłam na błoniach. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, więc po prostu chodziłam w tę i z powrotem no i wtedy przyszedł Syriusz kazałam mu zostawić mnie w spokoju, ale on nie chciał tego słuchać, więc próbowałam mu uciec, ale jak to ja potknęłam się o własne nogi i on mnie złapał no i wtedy jakoś tak zaczął się do mnie zbliżać i w końcu mnie pocałował. Nie bardzo mu przeszkadzałam... Ale jak mnie w końcu puścił to zorientowałam się co zrobiłam i dałam mu w twarz...
- Dałaś mu w twarz? - przerwała jej ruda.
- No tak i potem zaczęłam się na niego wydzierać, kazałam mu zapomnieć o tym pocałunku, no to on na to, że nie chce o tym zapominać i, że chce być kimś więcej jak tylko moim przyjacielem. Ja nie bardzo chciałam w to uwierzyć, ale on zaczął mówić, że mu na mnie zależy jak na nikim innym i mu uwierzyłam. Chyba oszalałam ale to zrobiłam.
- No oszalałaś, ale z miłości, więc chyba nie jest tak źle. No i co dalej? - Evans aż podskakiwała na łóżku z podniecenia.
- Dalej...?
- No nie mów, że przez resztę tego czasu testowałaś jego umiejętność całowania?
- Można tak powiedzieć, ale wtedy przerwała nam jego była... Kiara Adamson. - powiedziała Dorcas.
- I...
- I zaczęła się burzyć, że Syriusz tak szybko się po niej pocieszył i w ogóle, trochę mnie wkurzyła, ale mniejsza o to. Ale jak ona poszła to...
- To co Dor? Mów bo ja zaraz oszaleję!- zdenerwowała się Lily.
- Wtedy powiedział, że różnie się od innych dziewczyn bo... cytując "potrafisz mi się postawić, nie latasz za mną bylebym z tobą był pomimo tego, że jesteś we mnie zakochana! Po drugie jeszcze żadna dziewczyna nie dała mi w twarz bo ją pocałowałem! Po trzecie choć jesteśmy parą czuję się w twoim towarzystwie równie dobrze jak wcześniej! Zależy mi na tobie jeszcze z wielu różnych powodów!" - Dorcas całkiem nieźle naśladowała ton głosu Łapy.
- Wow. Nie sądziłam, że Black może być tak... no nie wiem romantyczny...? Szczery...? Sama nie wiem jak to nazwać, ale jest inny niż zwykle. skwitowała Lily.
- Wiem, ale teraz wybacz idę spać - powiedziała Meadowes. Kiedy pół godziny później obie dziewczyny były już przebrane w piżamy, a reszta ich współlokatorek wróciło do dormitorium Evans zaczęła szeptem zarzucać przyjaciółkę pytaniami typu Jak on całuje? Nie duszą cię jego perfumy? Nie wiadomo jak długo ruda by ją męczyła, ale w końcu Dor po prostu usnęła.
- No więc tak. Byłam na błoniach. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, więc po prostu chodziłam w tę i z powrotem no i wtedy przyszedł Syriusz kazałam mu zostawić mnie w spokoju, ale on nie chciał tego słuchać, więc próbowałam mu uciec, ale jak to ja potknęłam się o własne nogi i on mnie złapał no i wtedy jakoś tak zaczął się do mnie zbliżać i w końcu mnie pocałował. Nie bardzo mu przeszkadzałam... Ale jak mnie w końcu puścił to zorientowałam się co zrobiłam i dałam mu w twarz...
- Dałaś mu w twarz? - przerwała jej ruda.
- No tak i potem zaczęłam się na niego wydzierać, kazałam mu zapomnieć o tym pocałunku, no to on na to, że nie chce o tym zapominać i, że chce być kimś więcej jak tylko moim przyjacielem. Ja nie bardzo chciałam w to uwierzyć, ale on zaczął mówić, że mu na mnie zależy jak na nikim innym i mu uwierzyłam. Chyba oszalałam ale to zrobiłam.
- No oszalałaś, ale z miłości, więc chyba nie jest tak źle. No i co dalej? - Evans aż podskakiwała na łóżku z podniecenia.
- Dalej...?
- No nie mów, że przez resztę tego czasu testowałaś jego umiejętność całowania?
- Można tak powiedzieć, ale wtedy przerwała nam jego była... Kiara Adamson. - powiedziała Dorcas.
- I...
- I zaczęła się burzyć, że Syriusz tak szybko się po niej pocieszył i w ogóle, trochę mnie wkurzyła, ale mniejsza o to. Ale jak ona poszła to...
- To co Dor? Mów bo ja zaraz oszaleję!- zdenerwowała się Lily.
- Wtedy powiedział, że różnie się od innych dziewczyn bo... cytując "potrafisz mi się postawić, nie latasz za mną bylebym z tobą był pomimo tego, że jesteś we mnie zakochana! Po drugie jeszcze żadna dziewczyna nie dała mi w twarz bo ją pocałowałem! Po trzecie choć jesteśmy parą czuję się w twoim towarzystwie równie dobrze jak wcześniej! Zależy mi na tobie jeszcze z wielu różnych powodów!" - Dorcas całkiem nieźle naśladowała ton głosu Łapy.
- Wow. Nie sądziłam, że Black może być tak... no nie wiem romantyczny...? Szczery...? Sama nie wiem jak to nazwać, ale jest inny niż zwykle. skwitowała Lily.
- Wiem, ale teraz wybacz idę spać - powiedziała Meadowes. Kiedy pół godziny później obie dziewczyny były już przebrane w piżamy, a reszta ich współlokatorek wróciło do dormitorium Evans zaczęła szeptem zarzucać przyjaciółkę pytaniami typu Jak on całuje? Nie duszą cię jego perfumy? Nie wiadomo jak długo ruda by ją męczyła, ale w końcu Dor po prostu usnęła.
*
Syriusz wszedł do swojego dormitorium. Oczywiście nie dał po sobie poznać, że coś się wydarzyło. W pokoju byli już wszyscy James, Remus, Peter i Michael.
- Już się baliśmy, że Dorcas cię załatwiła na dobre - powiedział Potter.
- No w całej szkole jest głośno o tym waszym kawale i o tym, że rąbnąłeś Drappera jak się dowiedziałeś, że jest chłopakiem Meadowes, a raczej nim był - skomentował Yorkshire.
- Szkoda tylko, że Adamson o tym nie wiedziała - mruknął pod nosem Łapa.
- Co mówisz? - zapytał Lupin
- Nic takiego - Black usiadł na łóżku i marzył by pójść już spać.
- To ja idę do łazienki - odezwał się Michael i wyszedł. Kiedy tylko zniknął za drzwiami James zaczął swoje przesłuchanie.
- I co?- zapytał
- No co, co? Do cholery Rogacz o co ci chodzi?
- O co mi chodzi? O co tobie chodzi? - oburzył się okularnik - kilka tygodni wyrzuciłeś Drappera z kawiarni bo zaprosił Dor na randkę, a teraz rzucasz się na niego bo z nią chodzi, a potem jak on z nią zrywa, że przez ciebie to już nie wspomnę to lecisz za wściekłą Dorcas!
- I co? Coś w tym złego? - Syriusz udawał oburzenie, ale tak naprawdę chciało mu się śmiać. Postanowił jednak przetrzymać przyjaciół w niepewności.
- Ty coś do niej czujesz i nie chcesz się do tego przyznać! - prawie krzyknął James - powinniście być razem i tyle! - Black chciał mu odpowiedzieć, ale przerwał mu Remus.
- On ma racje Łapo. Ty i Dor ewidentnie coś do siebie czujecie.
- Jakbyście się w końcu zamknęli to bym wam coś powiedział - Syriusz nadal grał tym razem rozdrażnienie.
- Nie to ja ci coś powiem - przerwał mu James - jak ty nie powiesz Dorcas, że coś do niej czujesz to ja jej to powiem i to zaraz. - Rogacz wyglądał jakby naprawdę miał zamiar to zrobić, więc szarooki postanowił dać sobie spokój z tą zabawą i po prostu powiedzieć im prawdę.
- Obudzisz cały Gryffindor żeby spróbować wejść do dormitorium dziewczyn i powiedzieć MOJEJ DZIEWCZYNIE, że chcę z nią być - kiedy skończył Potter wyglądał tak jakby wygrał Puchar Qudittcha i nie do końca zdawał sobie z tego sprawę, Remus wyszczerzył do niego zęby w radosnym uśmiechu, a Peter... jak to on patrzył po trójce swoich przyjaciół i zastanawiał się o co im chodzi.
- Ty i Dorcas? - wyglądało na to, że Rogacz odzyskał głos - ale... ale... jak? - Syriusz wzniósł oczy ku górze, ale opowiedział przyjaciołom co wydarzyło się na błoniach. Oczywiście wszyscy zaczęli się śmiać kiedy Łapa mylił Kiarę z Tiarą. Kiedy skończył James odzyskał już swoje poczucie humoru.
- Nareszcie! - powiedział - Nareszcie nasz ŁAPKA ( niestety Black wygadał się też z tym jak Dor zwróciła się do niego pod koniec ich spotkania) ma normalną dziewczynę!
- Nie mów Łapka, jasne?
- No właśnie Rogacz przecież ty nie jesteś Dorcas - zaśmiał się Peter.
- Dobra zamknijcie się we trzej - mruknął Łapa.
- Wiesz, że Kiara z zemsty wygada wszystkim, że ty i Dori jesteście parą? - powiedział Remus.
- Tak wiem, ale i tak nie utrzymałbym tego w tajemnicy bo nie umiem i nie chcę - przyznał szarooki. Rozmowa trwała by jeszcze dłużej, ale wrócił Michael i wszyscy umilkli. Choć chłopak mieszkał z nimi w dormitorium nie wtajemniczali go w swoje sekrety. Yorkshire nie zdziwił się z powodu ciszy zalegającej w pokoju. Przyzwyczaił się, że huncwoci milkli jak wchodził do pokoju. Drażniło go to, ale nic nie mówił. Kiedy wszyscy już leżeli James zapytał szeptem Łapy.
- Ale chyba nic jej nie powiesz o... tajemnicach huncwotów?
- No coś ty głupi nie jestem, ale uważajcie bo nie chcę jej też okłamywać po prostu nie będę mówił jej kilku rzeczy, ale kłamać nie chcę. - Rogacz skinął głową poszedł spać. Syriusz też szybko usnął.
***
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZnowu będziesz pisać?
OdpowiedzUsuń